Przejdź do treści

Profesorowie

Władysław
Findeisen

Władysław Findeisen (1926–2023) należał do tych inżynierów, którzy widzieli w technice nie tylko równania, lecz także odpowiedzialność za skutki decyzji. Powstaniec warszawski, twórca polskiej szkoły automatyki i sterowania, rektor Politechniki Warszawskiej w czasach próby, senator i organizator nauki. W kanałach Mokotowa uczył się świata nieprzewidywalnego i obciążonego zwłoką; po wojnie tę samą logikę odnajdywał w procesach przemysłowych, systemach sterowania i instytucjach publicznych. Całe jego życie było dowodem, że nawet najbardziej złożony układ pozostaje otwarty – i że o jego stabilności decyduje ostatecznie człowiek.

Korzenie

Urodził się 28 stycznia 1926 roku w Poznaniu. Dorastał w rodzinie, w której inżynieria była częścią codziennego języka i sposobu myślenia o świecie. Dziadek, Gustaw Adolf Findeisen, należał do pokolenia budowniczych nowoczesnej infrastruktury – współtworzył kolej w Królestwie Polskim, zmieniając mapę komunikacyjną kraju. Ojciec, Stanisław, absolwent Politechniki Berlińskiej, w 1920 roku służył w Straży Obywatelskiej. Matka, Alicja z Handków, prowadziła dom, dbając jednocześnie o wychowanie w duchu szacunku do wiedzy, pracy i samodzielności.

Po przeprowadzce do Warszawy uczył się w prywatnym Gimnazjum im. Ludwika Lorenca przy ul. Brackiej 18 – jednej z elitarnych szkół okresu międzywojennego. Następnie kontynuował naukę w Liceum im. Staszica. Wojna przerwała normalny tok edukacji, ale nie zatrzymała nauki: szkoła zeszła do konspiracji, a przygotowanie do matury stało się częścią codziennego oporu wobec okupacyjnej rzeczywistości.

Wojna i decyzja

W maju 1944 roku zdał maturę na tajnych kompletach Liceum im. Staszica. Zachowało się zaświadczenie potwierdzające ukończenie nauki i zdanie egzaminu dojrzałości w warunkach konspiracyjnych z wynikiem ogólnym pomyślnym. Bezpośrednio po maturze wstąpił do Armii Krajowej i przyjął pseudonim „Władek”. Został przydzielony do 126. plutonu kompanii kapitana „Cegielskiego” batalionu „Ruczaj”.

Jego droga powstańcza była dłuższa i bardziej złożona, niż sugerują skrótowe biogramy. 1 sierpnia oddział zebrał się w willi przy ul. Parkowej 32, skąd przez Łazienki przeszedł do Ogrodu Botanicznego. Stamtąd planowano natarcie na budynek przedwojennego Głównego Inspektoratu Sił Zbrojnych (GISZ). Atak nie doszedł do skutku – oddział znalazł się pod ostrzałem, a po kontruderzeniu od strony ul. Podchorążych rozpoczął się pospieszny odwrót.

Przez kilka dni ukrywali się w pustych mieszkaniach przy ul. Belwederskiej, poruszając się w ciszy, by nie zdradzić obecności. Następnie nocą zostali przerzuceni na Górny Mokotów, a stamtąd do Lasu Kabackiego, gdzie pełnili służbę przy bazie zrzutowej. Odbierali alianckie zasobniki, zdejmowali je z drzew i chronili przed rozproszeniem. Nad całością operacji czuwał por. „Wróbel” – Stanisław Topór.

Po powrocie na Mokotów oddział walczył na Sadybie, tworząc placówkę przy ul. Goraszewskiej nad Jeziorkiem Czerniakowskim. Tam poległ czteroosobowy patrol, w którym zginęli m.in. podchorąży Fryderyk „Chochołowski” Zoll i kpr. Janusz „Rawicz” Kostyrko. Był to jeden z momentów, które – jak później wspominał – na trwałe uczyły, jak wysoka bywa cena niepełnej informacji.

W czasie walk pod Łazienkami zapamiętał scenę pozornie absurdalną: w pośpiechu obsługi moździerza do lufy włożono dwa pociski. Pierwszy wyrzucił drugi pionowo w górę; ten spadł obok sanitariuszki, nie detonując. „Takie rzeczy decydowały o życiu” – powtarzał po latach. Przypadek, opóźnienie, brak danych – elementy wojennego chaosu, które później odnajdzie w opisie procesów technicznych.

Po upadku Sadyby walczył na rogu Piaseczyńskiej i Dolnej, a następnie – jako łącznik rotmistrza Jeżyckiego – na placówce „Marysin”. Oddział wycofywał się dom po domu w stronę skarpy mokotowskiej. Do kanałów zszedł 27 września. Wyszedł na ul. Belgijskiej i trafił do niewoli.

Przeszedł przez obozy przejściowe w Pruszkowie i Skierniewicach, a następnie do Stalagu X-B Sandbostel (numer jeniecki 221907). Był kierowany do pracy przymusowej w Hamburgu. Wyzwolony przez wojska brytyjskie 5 maja 1945 roku, do Polski powrócił w grudniu.

W Powstaniu Warszawskim poległ jego starszy brat – Stanisław „Olszyna” Findeisen z batalionu „Zośka”.

„Powstanie nie wybuchło – zostało rozpoczęte rozkazem. To nie była improwizacja, to był obowiązek” – mówił po latach. Wojna nauczyła go, że zarówno systemy techniczne, jak i ludzkie trwają tylko wtedy, gdy odpowiedzialność nie jest rozproszona.

Odbudowa i droga ku nauce

Po powrocie do kraju pod koniec 1945 roku rozpoczął studia na Wydziale Elektrycznym Politechniki Warszawskiej. Uczelnia, podobnie jak całe miasto, była w trakcie odbudowy – brakowało sal, aparatury i podręczników, ale istniała ciągłość kadry i ambicja szybkiego nadrobienia wojennych strat. Studia ukończył w 1949 roku, uzyskując dyplom inżyniera elektryka oraz magistra nauk technicznych.

Z pracą naukową i dydaktyczną związał się jeszcze przed zakończeniem studiów. W 1948 roku został asystentem w Katedrze Miernictwa Elektrycznego, a następnie w Katedrze Telekomunikacji. Równolegle, w latach 1949–1951, pracował jako starszy radca w Ministerstwie Kolei. Było to pierwsze zetknięcie z problemami infrastruktury technicznej w skali większej niż pojedynczy obiekt – z systemami rozciągniętymi w przestrzeni, obciążonymi opóźnieniem i zależnymi od wielu równoległych decyzji.

W 1951 roku rozpoczął aspiranturę naukową pod kierunkiem prof. Stanisława Kuhna. Stopień doktora nauk technicznych uzyskał w 1954 roku na podstawie pracy „Metoda analizy i syntezy układu automatycznej regulacji w oparciu o odpowiedź na wymuszenie o kształcie skoku jednostkowego”. Był to moment, w którym jego zainteresowania ostatecznie przesunęły się z klasycznej elektrotechniki w stronę rodzącej się w Polsce automatyki.

Równolegle z pracą na uczelni, w latach 1956–1961, prowadził badania w Zakładzie Automatyki Polskiej Akademii Nauk. Zajmował się modelowaniem dynamiki procesów, stabilnością układów i rolą sprzężenia zwrotnego. Te doświadczenia – akademickie i stosowane – stopniowo prowadziły do wykrystalizowania się własnej koncepcji sterowania procesami złożonymi.

Narodziny automatyki

Pod koniec lat pięćdziesiątych Władysław Findeisen należał do wąskiego grona inżynierów, którzy w Polsce zaczęli traktować automatykę jako samodzielną dziedzinę wiedzy, a nie jedynie zbiór narzędzi pomocniczych. Był to czas tworzenia pierwszych katedr i zespołów badawczych, gdy teoria regulacji stopniowo przekształcała się w naukę o sterowaniu procesami złożonymi.

Zakres jego badań obejmował automatyzację procesów przemysłowych, optymalizację wielopoziomową, układy wielowarstwowe oraz procesy adaptacyjne. Szczególne miejsce zajmowały układy ze zwłoką – takie, w których reakcja systemu pojawia się z opóźnieniem w stosunku do bodźca. Zwłoka nie była w nich błędem ani niedoskonałością, lecz trwałą cechą obiektu, wymagającą innego sposobu myślenia o sterowaniu.

Findeisen zaproponował koncepcję sterowania obiektami złożonymi, w której stabilizacja, optymalizacja i adaptacja tworzyły trzy powiązane ze sobą warstwy decyzyjne. Dzięki temu proces przemysłowy – rafineria, instalacja chemiczna czy sieć przesyłowa – mógł być opisywany jako system decyzji, a nie jako suma odrębnych urządzeń.

Jego prace przypadły na okres, gdy automatyka w Polsce dopiero się instytucjonalizowała. Obok Zygmunta Szparkowskiego należał do grona twórców polskiej szkoły automatyki. Wokół nowo powstających katedr skupiali się inżynierowie z przemysłu, tworząc zaplecze dla wdrożeń w energetyce, chemii i transporcie. Dzięki temu polskie zakłady zaczęły stosować rozwiązania, które pozwalały im funkcjonować w międzynarodowych łańcuchach technologicznych.

Ważną rolę w kształceniu kadr odegrały jego podręczniki. „Technika regulacji automatycznej”, wydana w 1965 roku i wznowiona w 1969, stała się podstawowym tekstem dla kilku pokoleń inżynierów i doczekała się także tłumaczenia na język niemiecki. Do końca lat sześćdziesiątych opublikował 41 prac naukowych oraz trzy podręczniki; pod jego kierunkiem obroniono wówczas 16 doktoratów i 4 habilitacje. W całej karierze był promotorem 37 doktorów i setek prac dyplomowych.

Warstwy systemów i układy ze zwłoką

W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych centrum zainteresowań Władysława Findeisena stały się procesy, w których reakcja systemu pojawia się z opóźnieniem względem przyczyny. Były to m.in. rurociągi, instalacje termiczne, procesy chemiczne i energetyczne – obiekty, w których decyzja musi zostać podjęta zanim dostępna stanie się pełna informacja o jej skutkach.

Zwłoka nie była w tych układach wadą ani zakłóceniem, lecz ich nieusuwalną cechą. Klasyczne metody regulacji okazywały się niewystarczające, ponieważ zakładały natychmiastową odpowiedź systemu. Findeisen pokazywał, że skuteczne sterowanie wymaga modelowania przyszłych stanów procesu i uwzględniania niepewności już na etapie decyzji.

Z tego podejścia wynikało zainteresowanie sterowaniem hierarchicznym. Złożony proces technologiczny – jak cukrownia, rafineria czy instalacja chemiczna – składa się z wielu współdziałających podsystemów. Na najniższym poziomie steruje się pojedynczymi obiektami, na wyższym koordynuje ich współpracę, a na najwyższym podejmuje decyzje optymalizacyjne dotyczące całości procesu.

„Sterowanie to nie tylko technika – to sposób rozumienia świata” – mówił. W świecie opóźnień, niepełnych danych i sprzężeń zwrotnych decyzja musi wyprzedzać informację. To właśnie ten sposób myślenia stał się jednym z jego najtrwalszych wkładów do teorii sterowania adaptacyjnego i hierarchicznego.

Teoria sprawdzona w praktyce

W latach 1966–1967 Władysław Findeisen przebywał na stażu naukowym w Case Western Reserve University w Stanach Zjednoczonych jako stypendysta National Science Foundation. Pobyt ten nie miał charakteru wyłącznie akademickiego – był okresem intensywnej pracy nad rzeczywistymi problemami przemysłowymi, w których teoria sterowania musiała sprostać złożoności procesów i ich zmienności w czasie.

Uczestniczył w projektach dotyczących modelowania i sterowania rurociągiem przesyłowym gazu ziemnego, procesów odsiarczania benzyn oraz reformingu katalitycznego. Były to instalacje, w których opóźnienia, sprzężenia cieplne, zmiany ciśnienia i skala systemu uniemożliwiały stosowanie prostych algorytmów regulacji. Konieczne było myślenie wielopoziomowe, uwzględniające zarówno dynamikę lokalnych fragmentów instalacji, jak i zachowanie całości.

Doświadczenia zdobyte w USA utwierdziły go w przekonaniu, że przyszłość inżynierii leży w systemach zdolnych do przewidywania własnych reakcji i adaptacji do zmiennych warunków. Te wnioski przeniósł po powrocie do kraju na grunt badań, dydaktyki i współpracy z przemysłem, konsekwentnie rozwijając podejście, w którym teoria nie jest celem samym w sobie, lecz narzędziem odpowiedzialnego działania.

Automatyka jako dyscyplina

W 1971 roku Katedra Automatyki i Telemechaniki została przekształcona w Instytut Automatyki – jedną z najważniejszych jednostek naukowych tego typu w kraju. Władysław Findeisen kierował nim przez kolejne dziesięć lat, tworząc środowisko, w którym teoria i praktyka spotykały się w sposób wówczas wyjątkowy.

Instytut stał się miejscem kształcenia całych pokoleń automatyków pracujących później w hutnictwie, chemii, energetyce i systemach przesyłowych. Powstały tu jedne z pierwszych w Polsce kursów poświęconych sterowaniu hierarchicznemu, układom ze zwłoką, sterowaniu cyfrowemu oraz modelowaniu procesów złożonych. Nauczanie było ściśle powiązane z aktualnymi badaniami i doświadczeniami wdrożeniowymi.

Findeisen traktował dydaktykę jako przedłużenie pracy naukowej. Uważał, że „świeżość umysłów studentów bezbłędnie wykrywa każdą lukę w rozumowaniu”, dlatego zajęcia były dla niego nie tylko przekazywaniem wiedzy, lecz także formą jej ciągłej weryfikacji. Pod jego kierunkiem wykształciło się środowisko, które nie kopiowało gotowych rozwiązań, lecz uczyło się samodzielnego myślenia systemowego.

Uczelnia jako wspólnota

Władysław Findeisen był przekonany, że uczelnia nie jest zbiorem usług edukacyjnych ani miejscem wymiany dyplomów na wiedzę. Traktował ją jako wspólnotę formacyjną, w której kształtują się nie tylko kompetencje, lecz także postawy i odpowiedzialność.

„Wykształcenia akademickiego nie można ani otrzymać, ani kupić – można je tylko wchłonąć” – powtarzał. Relację profesor–student rozumiał jako spotkanie dwóch osób, a nie transakcję. Uważał, że do prawdziwego kształcenia potrzebne są nie tylko programy i laboratoria, lecz także fizyczna i intelektualna przestrzeń uczelni: mury, rozmowy, spory i wspólne doświadczenie.

Takie rozumienie akademickości przekładało się na sposób zarządzania i reagowania w momentach napięcia. Autonomia uczelni była dla niego nie hasłem, lecz warunkiem odpowiedzialnego myślenia i działania. To przekonanie okaże się kluczowe, gdy przyjdzie mu kierować Politechniką Warszawską w jednym z najtrudniejszych okresów jej powojennej historii.

Rektor w czasach próby

11 kwietnia 1981 roku Władysław Findeisen został wybrany rektorem Politechniki Warszawskiej w pierwszych od dziesięcioleci demokratycznych wyborach. Był to moment przywracania uczelni realnej autonomii i samorządności, a zarazem czas narastającego napięcia politycznego. Jesienią 1981 roku uczestniczył w rozmowach rektorów z władzami państwowymi; 19 listopada spotkał się z generałem Wojciechem Jaruzelskim.

Gdy 2 grudnia 1981 roku wybuchł strajk w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarniczej, zdecydował o przyjęciu na teren Politechniki Warszawskiej ponad dwustu podchorążych. Po wprowadzeniu stanu wojennego, 13 grudnia, w rektoracie wystawiono im około dziewięćdziesięciu legitymacji PW, co miało chronić ich przed bezpośrednimi represjami. Były to decyzje podejmowane w warunkach niepełnej informacji i realnego zagrożenia dla uczelni oraz jej władz.

W 1982 roku, gdy oddziały ZOMO planowały pacyfikację Politechniki, nakazał studentom pozostanie na terenie uczelni. Dzięki temu uniknięto masowych aresztowań. Działał w przekonaniu, że odpowiedzialność rektora polega nie na demonstracyjnym sprzeciwie, lecz na minimalizowaniu ryzyka ponoszonego przez studentów i pracowników.

W 1984 roku, mimo sprzeciwu uczelnianych i pozauczelnianych struktur Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, został ponownie wybrany na rektora. W kolejnych miesiącach powołał Rektorski Zespół Interwencyjny i podpisał list rektorów w obronie autonomii uczelni. W 1985 roku został odwołany decyzją ministra – jak odnotowano w dokumentach Senatu PW – z powodu „utracenia rekomendacji Komitetu Warszawskiego partii”.

Państwo i odpowiedzialność

Po odwołaniu z funkcji rektora nie wycofał się z życia publicznego. W latach 1986–1990 przewodniczył Prymasowskiej Radzie Społecznej, uczestnicząc w pracach środowiska, które przygotowywało intelektualne i etyczne zaplecze dla przyszłych zmian ustrojowych. W 1989 roku był współprzewodniczącym obrad Okrągłego Stołu jako doradca do spraw etyki i nauki.

W wyborach 1989 roku został senatorem I kadencji, a następnie senatorem II kadencji. W Senacie przewodniczył Komisji Kultury, Nauki i Edukacji. Traktował izbę wyższą nie jako narzędzie bieżącej polityki, lecz jako miejsce namysłu nad długofalowymi konsekwencjami decyzji państwowych.

W eseju Jaki Senat? z 1992 roku pisał, że Senat powinien być „miejscem refleksji, rozwagi i dalekowzroczności”, wolnym od presji doraźnych sporów. Podkreślał, że senator działa sumieniem i odpowiedzialnością, a nie instrukcją partyjną. Była to wizja państwa, w którym decyzje zapadają na podstawie wiedzy, doświadczenia i przewidywania skutków, a nie impulsu.

Ten sposób myślenia – znany z jego pracy naukowej – przenosił wprost na grunt instytucji publicznych. Państwo postrzegał jako system złożony, w którym błędna decyzja na jednym poziomie może wywołać nieodwracalne skutki na innych.

Mosty, które trzeba było zbudować

Po zakończeniu pracy parlamentarnej jego aktywność nie osłabła, lecz zmieniła kierunek. W latach dziewięćdziesiątych Władysław Findeisen stanął na czele reaktywowanej Kasy im. Józefa Mianowskiego – instytucji o długiej tradycji wspierania nauki, przerwanej przez wojnę i realia powojennego państwa. Został jej prezesem na osiemnaście lat i nadał jej nową rolę, odpowiadającą realiom Europy po 1989 roku.

Pod jego kierunkiem Kasa stała się jednym z najważniejszych w regionie ośrodków wspierania młodych badaczy z krajów byłego Związku Radzieckiego. Uruchomiono szeroki program stypendialny, dzięki któremu do Polski przyjechało ponad półtora tysiąca naukowców, głównie z Ukrainy i Białorusi, ale także z Rosji, Litwy i innych państw. Dla wielu z nich był to pierwszy kontakt z zachodnim modelem uprawiania nauki, często również pierwszy wyjazd zagraniczny.

Program ten – porównywany po latach do inicjatyw takich jak Fulbright czy DAAD – nie miał charakteru doraźnej pomocy. Findeisen traktował go jako inwestycję w przyszłość regionu, opartą na zaufaniu i długofalowej współpracy. „Nauka nie zna granic, ale zna biedę” – powtarzał, wskazując na realne bariery rozwoju naukowego w krajach przechodzących transformację.

Równolegle Kasa Mianowskiego wspierała wydawnictwa naukowe, wznawiała przerwane serie i inicjowała nowe przedsięwzięcia edytorskie. Ukazywały się kolejne tomy „Nauki Polskiej” i „Organonu”, powstawały monografie i prace zbiorowe, które odbudowywały ciągłość polskiego obiegu naukowego. Polska – kraj wciąż wychodzący z kryzysu – stawała się miejscem otwartym, zdolnym do współtworzenia regionalnej wspólnoty akademickiej.

Findeisen widział w tym nie gest filantropii, lecz odpowiedzialne myślenie systemowe. „Mosty nie budują się same, a podziały – owszem” – mówił, podkreślając, że nauka jest jednym z nielicznych obszarów zdolnych trwale łączyć społeczeństwa ponad granicami i politycznymi napięciami.

Autorytet bez patosu

Współpracownicy i uczniowie podkreślali, że autorytet Władysława Findeisena nie wynikał z funkcji ani tytułów, lecz ze sposobu podejmowania decyzji. Łączył precyzję myślenia inżynierskiego z wrażliwością na konsekwencje ludzkie. Szybkość jego reakcji – jak wspominał prof. Mieczysław Hering – miała źródło w doświadczeniach powstańczych, które nauczyły go, że w sytuacjach granicznych brak decyzji bywa równie groźny jak decyzja błędna.

Prof. Marek Perkowski pisał o nim: „W całym życiu nie spotkałem większego autorytetu – intelektualnego, moralnego i po prostu ludzkiego”. Tego rodzaju opinie nie wynikały z hierarchii akademickiej, lecz z codziennej praktyki współpracy. Findeisen potrafił słuchać, a jednocześnie brać odpowiedzialność za ostateczny wybór.

Jego sposób myślenia łączył rygor naukowy z etyką działania. W świecie systemów złożonych – technicznych i społecznych – widział potrzebę nie tylko poprawnych modeli, lecz także ludzi zdolnych ponosić konsekwencje własnych decyzji.

System otwarty

W 2012 roku został odznaczony Orderem Orła Białego, a w 2020 roku otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Warszawy. Zmarł 7 marca 2023 roku w wieku 97 lat. Spoczywa na Cmentarzu Ewangelicko-Augsburskim w Warszawie.

Do końca życia powtarzał studentom, że sprzężenie zwrotne nie pochodzi z maszyny, lecz z człowieka – i że w każdym systemie technicznym ostatecznym źródłem stabilności jest odpowiedzialność tych, którzy go tworzą i nadzorują. Była to myśl spójna z całym jego doświadczeniem: od Powstania Warszawskiego, przez badania nad układami ze zwłoką, po pracę dla instytucji publicznych i naukowych.

W jego rozumieniu świat nie był układem zamkniętym. Zawsze pozostawał otwarty – na niepewność, na błąd, na korektę decyzji. Dlatego najważniejszym regulatorem nie była technika, lecz człowiek: jego odwaga, zdolność przewidywania skutków i gotowość do współdziałania.

Źródła

Findeisen, Władysław, „Relacja biograficzna”, Archiwum Historii Mówionej, Muzeum Powstania Warszawskiego, 2005.

Findeisen, Władysław, „Wspomnienia”, Politechnika Warszawska, 2010.

Zieliński, Cezary; Tatjewski, Piotr, „Profesor Władysław Findeisen”, „Pomiary, Automatyka, Robotyka”, nr 3/2023.

Findeisen, Władysław, „Kasa imienia Józefa Mianowskiego 1881–2006”, „Nauka” PAN, nr 3/2006.

„Zmarł senator I i II kadencji prof. Władysław Findeisen”, Senat RP, 2023.

„Doktorat honoris causa prof. Władysława Findeisena”, „Zeszyty Naukowe Politechniki Gdańskiej”, 1997.

„Wniosek o nadanie tytułu profesora zwyczajnego”, Archiwum Akt Nowych, 3-33-0-2-5815, 1970.

Findeisen, Władysław, „Jaki Senat?”, 1992.

Fragmenty wypowiedzi współpracowników, Politechnika Warszawska, 2023.

Materiały archiwalne