Znak Politechniki Warszawskiej

Warszawa walczy z zanieczyszczeniami powietrza

Naukowcy z Politechniki Warszawskiej opracują Warszawski Indeks Powietrza (WIP). To element kompleksowego programu ochrony środowiska dla m.st. Warszawy, który został przedstawiony pod koniec 2016 roku. – Ma służyć mieszkańcom i władzom miejskim – mówi kierujący pracami nad projektem dr hab. inż. Artur Badyda z Wydziału Instalacji Budowlanych, Hydrotechniki i Inżynierii Środowiska PW. 

Kampus Północny Politechniki Warszawskiej z lotu ptaka

W Warszawie 70–80 dni w roku podwyższony jest poziom pyłu zawieszonego, czyli głównego składnika smogu, fot. BirdEye

Obecnie dane o jakości powietrza gromadzi Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Naukowcy z naszej Uczelni planują jednak działać w nieco inny sposób. – Chcemy m.in. zastosować modele prognostyczne – tłumaczy dr Badyda. – W oparciu o informacje o wielkości emisji zanieczyszczeń i parametrach meteorologicznych będziemy w stanie wyliczyć i oszacować nie tylko obecny stan powietrza, ale też ten za kilka czy kilkanaście godzin.

Dzięki temu władze Warszawy będą mogły z odpowiednim wyprzedzeniem zareagować, to znaczy podjąć działania zmierzające do ograniczenia emisji szkodliwych substancji i przygotować stosowne komunikaty dla mieszkańców. O tym, jak bardzo jest to potrzebne, przekonujemy się w ostatnim czasie, gdy jakość powietrza stała się jednym z najważniejszych tematów zarówno w stolicy, jak i w całym kraju.

Dokładniejsze pomiary

Umowę na realizację pierwszego etapu Warszawskiego Indeksu Powietrza 21 grudnia 2016 roku podpisali prof. dr hab. inż. Stanisław Wincenciak, Prorektor PW ds. Rozwoju i Michał Olszewski, wiceprezydent m.st. Warszawy. Efekty działań naszych naukowców mamy poznać jesienią.

To jednak nie koniec ich wspólnych planów z władzami miasta. Kolejnym krokiem jest zwiększenie liczby urządzeń do pomiaru poziomu zanieczyszczeń na terenie Warszawy i jej najbliższej okolicy. Ma się ich pojawić ok. 100. – Będą to urządzenia uproszczone w stosunku do tych, którymi dysponuje Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska – mówi dr Badyda. – Dzięki nim zyskamy w Warszawie gęstszą sieć pomiarową. Będziemy w stanie identyfikować miejsca, w których – jak wskazują nasze pomiary krótkotrwałe – stężenia zanieczyszczeń są podwyższone.

Naukowiec zaznacza jednak, że nie ma być to rozwiązanie konkurencyjne dla tego, co robi Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, a uzupełnienie danych. Kolejni chętni na wykorzystanie tej wiedzy już się zgłaszają. – Mam sygnały, że tego typu pomiarami są zainteresowani deweloperzy i ogólnie firmy działające na rynku budowlanym – zdradza dr Badyda. – Chcą się dowiedzieć, czy ich budynek jest w strefie wysokich, czy niskich stężeń zanieczyszczeń.

Smog nad Warszawą

Najważniejszy składnik smogu zimowego, z którym teraz się zmagamy, to pył zawieszony: PM2,5 i PM10, fot. Radek Kołakowski, flickr.com, licencja CC BY 2.0

Przemilczany problem

W prace nad Warszawskim Indeksem Powietrza, poza dr. Badydą, zaangażowani są także inni naukowcy z Wydziału Instalacji Budowlanych, Hydrotechniki i Inżynierii Środowiska PW. Swoją fachową wiedzą i doświadczeniem projekt wspiera dr hab. inż. Andrzej Kraszewski, prof. PW. Za stronę informatyczną odpowiedzialny jest zaś dr inż. Mariusz Rogulski. Trzon zespołu uzupełniają doktoranci: Anna Gayer, Dominika Mucha i Łukasz Adamkiewicz. Wsparcia udzielają ponadto specjaliści z Wydziału Elektrycznego naszej Uczelni: dr inż. Bogdan Dziadak i dr inż. Łukasz Makowski.

– To nie jest zamknięte grono osób – zaznacza dr Badyda. – W miarę potrzeb będziemy angażować innych pracowników z naszego wydziału czy innych wydziałów Politechniki. Jesteśmy otwarci na współpracę. Chodzi nam o to, żeby projekt był dobrze zrobiony i Warszawa była z niego zadowolona, a potem żeby dalej go rozwijać i poprawiać jakość powietrza.

To wyzwanie nie lada. Dr Badyda zwraca uwagę, że w samej tylko stolicy 70–80 dni w roku mamy podwyższony poziom pyłu zawieszonego, czyli głównego składnika smogu. Co ciekawe, jeszcze 10 lat temu takich dni było ponad 100, a bywało, że nawet 150. Temat interesował jednak wtedy tylko wąską grupę osób. Sytuacja zmieniła się kilka lat temu, kiedy zaczęły mówić o nim media. Tymczasem problem zanieczyszczeń powietrza towarzyszy ludzkości od rewolucji przemysłowej, czyli od ponad 200 lat. – W Polsce poważne problemy mieliśmy przed rokiem 1990 – opowiada dr Badyda. – Wysokie stężenia zanieczyszczeń spowodowane były przemysłem i energetyką. Nie było wtedy żadnych albo prawie żadnych instalacji do oczyszczania spalin.

To, że obecnie stosujemy bardziej przyjazne środowisku paliwa i sposoby ogrzewania, nie oznacza, że problem został rozwiązany. – W tym czasie liczba pojazdów wzrosła z 9 do prawie 30 mln – mówi dr Badyda. – Cały czas w Polsce kupuje się rocznie 140 tys. pozaklasowych kotłów węglowych, czyli takich najgorszej jakości. Rokrocznie przekraczamy stężenia najbardziej szkodliwych zanieczyszczeń, w największym stopniu na południu Polski.

Dane, które przerażają

Dr Badyda przeprowadził analizę tego, jak zanieczyszczenie powietrza przekłada się na liczbę przedwczesnych zgonów w Warszawie. Wynik może przyprawić o gęsią skórkę. – Według moich szacunków dla roku 2014 było to ok. 2700 osób – mówi badacz.

W swojej pracy korzystał z danych statystycznych poświęconych zachorowalności na choroby układu oddechowego, układu krążenia i nowotwory oraz liczbie spowodowanych przez nie zgonów, wskaźników dotyczących badań epidemiologicznych, a także informacji o jakości powietrza w Warszawie.

Naukowiec podaje też inne zatrważające dane. – Europejska Agencja Środowiska informuje, że z powodu zanieczyszczeń powietrza umiera w Polsce nawet 50 tysięcy osób rocznie – zwraca uwagę. – To ok. 11–12% wszystkich zgonów w naszym kraju. Dla porównania – w wypadkach drogowych ginie ok. 3,5 tysiąca ludzi.

Dr Badyda podkreśla przy tym, że tego, ile osób zmarło w wyniku wypadku, nie sposób podważyć. Zgony przypisywane zanieczyszczeniom powietrza wywołują natomiast dyskusje, bo przyczynę śmierci trudno określić w takich przypadkach ze 100%-ową pewnością.

Czy można jednak lekceważyć takie informacje?

 

Agnieszka Kapela

Biuro ds. Promocji i Informacji